
LINK
Ten tydzień był niesamowitą niespodzianką od przepełnionego zakłamaniem i hipokryzją świata. I muszę przyznać, że miło jest być tak zaskakiwanym, niesamowicie miło...
Po pierwsze pani Badu i 'New Amerykah part II'. Czekałam na tą płytę od 2 lat i co więcej - naprawdę w nią wierzyłam. Wbrew powszechnemu mniemaniu, nie zawiodłam się poprzednią produkcją. Była inna - to fakt. Dziwna, eksperymentalna, w liryce z naciskiem położonym na kwestie społeczno - polityczne,aż do przesady, ale nikt mi nie powie, że Erykah nie dała na niej potwierdzenia swojego talentu. Zwyczajnie w to nie uwierzę. Jednym mogła się podobać, innym nie, ale pod kątem artystycznym był to kawałek świetnej muzycznej historii. Czekałam, więc na kolejną, ale to, co usłyszałam w środę rano nie tylko powaliło na kolana, lecz wywołało również normalnie niemożliwy skok w przeszłość. Takie chwile pamięta się do końca życia...
'New Amerykah part II: Return to Ankh', to powtórka 'Baduizmu' w nowej, nieco bardziej żywiołowej wersji. Mnóstwo ciepłych brzmień, przypominających klimatycznie stary dobry soul, a nawet funk, tyle, że zupełnie nie odstający od realiów XXI wieku. Na bitach m.in. Jay, 9th Wonder i Madlib, featuringów nie ma w zasadzie żadnych i piekielnie mi się to podoba. Do tego stopnia, że gdy usłyszałam pierwsze dźwięki "Fall in love", popłakałam się ze szczęścia. Już dawno mi się to nie zdarzyło...
Każdy kawałek na płycie jest genialną perłą słów i dźwięków, zazębiających się dokładnie w tych samych momentach. I nawet jeśli chcesz doszukać się słabszej części, jakiegoś potknięcia - paskudnie się zawiedziesz, bo zwyczajnie tego nie znajdziesz. I wcale nie przesadzam. Trudno wybrać mi nawet ulubiony utwór, co w moim przypadku jest bardzo dziwne - rzadko bowiem zdarza się, żeby jakakolwiek kompilacja podobała mi się w całości i to na tym samym poziomie. A jednak... od 3 dni zasypiam i budzę się z Erykah, nucę ją w samochodzie, gdy palę papierosa w suszarni i gdy z jakiś niewyjaśnionych przyczyn, chce mi się wyć. To musi coś znaczyć, prawda? (poza tym, że mało we mnie pewności i normalności, ale o tym chyba już każdy wie doskonale :P)
Erykah jest dla mnie, jak wspomnienie dawnych czasów. Kiedy jej słucham, uśmiecham się, bo myślę o hip hopie, jakim był niegdyś. O tym, jak ważne było uczestnictwo w tym całym ruchu. Nie wiem... może to wszystko przez mój emocjonalny związek z tą kulturą i odnajdywanie się z nią w momentach zwątpienia? a moze zwyczajnie jestem zbyt sentymentalna i nie chcę stracić czegoś, co właśnie odchodzi?
Nie wiem... Ale pani Badu sprawiła, że znów uwierzyłam w siłę i magię muzyki. To coś naprawdę bardzo wyjątkowego...
Po drugie Beat Battle w Czytelni, czyli środowa impreza, po której skakałam po ścianach (w przenośni rzecz jasna).
Gdy jakiś miesiąc temu Tas zaprosił mnie do jury, nie wierzyłam, że pomysł w ogóle wypali. Wróżyłam małą frekwencję i żenujący poziom, aż wstyd się przyznać... A jak to zazwyczaj w życiu bywa - zdarzyło się coś zupełnie odwrotnego do moich wyobrażeń. Powtarzam to od środy, ale: Nie pamiętam kiedy ostatni raz bawiłam się tak dobrze na jakimś koncercie, nie mówiąc już o imprezie, zwyczajnie nie pamiętam. O hip hop nie trzeba było pytać, on po prostu był...
Przyjechali ludzie z całej Polski, którzy zaprezentowali naprawdę ciekawe produkcje. Siedziałam na kanapie z długopisem w ręku, pomiędzy Oldasem a Me?how'em (albo na odwrót) i czułam się szczęśliwa - tak na prawdziwo, jak mówi moja siostrzenica. Czułam, że w jakimś sensie jestem na odpowiednim miejscu - obok hip hopu i z nim w sercu.
Bitwę wygrał koleś ze stolicy - Zbylu, pokonując niestety mojego faworyta - Benncarta, choć zasłuzenie. Pojawiło się kilka ciekawych twarzy z jeszcze bardziej interesującymi muzycznymi tworami. Odezwę się do nich, bo - raz jeszcze to powtórzę - cudownie jest być tak zaskakiwanym.
Poza tym atmosfera sama w sobie dawała ogromny zastrzyk energii. Oldas ciągle gadał, jak to Oldas i wciąż rozśmieszał nas do łez. Me?how'a dopiero poznałam, ale zauroczyłam się jego 'pozytywnymi wibracjami'. To było bardzo miłe...
W środę El Da Sensei. I ja tam będę, teraz już na pewno nie pozwolę mu odejść :) O hip hop chodzi rzecz jasna :)
