poniedziałek, 10 października 2011

PROJEKT KLARA

Dźwięk saksofonu był dla niej najseksowniejszym brzmieniem świata. Kochała się w muzyce i razem z nią. To była ucieczka do ukojenia i wewnętrznego spokoju, którego wciąż brakowało w jej życiu. Odkąd zmarł Felix nie potrafiła znaleźć wokół siebie powodu do radości. Były tylko chwile uśmiechu, to wszystko. Jesienna herbata z cynamonem, którą stał się dla niej w momencie, gdy go poznała, została wypita jednym tchem. Wtedy umarł. Rak go wykończył. Nie rozpamiętywała przeszłości, ale nie potrafiła też posklejać serca, dlatego cierpiała. Razem z muzyką, ze słowami i farbami. Sztuka nie była jednak sposobem na zapomnienie, bo w niej - odbijał się on. Słyszała go. Jak grał na saksie...
Kochała Felixa, ale wiedziała, że nie był miłością jej życia. Nie odszedł by przecież tak szybko...

[...]


Uwielbiał na nią patrzeć. I dotykać. Wciąż czuł zapach jej lekko brązowawej skóry, w którą wtulał się jeszcze poprzedniego ranka. Pachniała wanilią i czekoladą. Przypominała mu zresztą mleczną słodkość - kolorem oczu, włosów i pociągiem do smaku, który chciał czuć ciągle. Nie potrafił tego zrozumieć, ale po raz pierwszy w życiu nie chciał też uciekać od tego uczucia. Wiedział, że to nie jest zwykła fascynacja. "Piotr, ty ośle! zakochałeś się!" - mówił sobie w duchu, a potem uśmiechał się szczerze i zapalał papierosa.

[...]

Zapukała do drzwi jego mieszkania. Czuła się trochę niepewnie, jak gdyby nie do końca będąc przekonaną, czy nie popełnia błędu. Dotąd blokowała nowe uczucia, ale przy nim coś zaczęło się w niej chyba zmieniać. Nie był herbatą z cynamonem zarezerwowaną na jesień, ale raczej grzanym winem z goździkami, przy którym rozbudzała się jej cała namiętność i pasja do życia, skrywana mocno przez samotność. Zwyczajnie lubiła jego obecność.

- Witaj piękna! - powiedział otwierając drzwi
- Przestań, nie jestem piękna - odpowiedziała wchodząc do mieszkania
- Śmie twierdzić coś innego - szepnął całując ją w policzek
- Czyżby? - uśmiechnęła się zalotnie, a on skinął głową. Rozwiązał pasek jej prochowca, odpiął guziki i delikatnie zaczął całować w szyję.