Życie z osobą uzależnioną, jest jak przebywanie w komorze gazowej, którą jakiś nazista bawi się w zależności od pogody. Włącza gaz, potem wyłącza i znów włącza, tym razem na dłużej, albo krócej, uzasadnienie nie musi mieć sensu. Po prostu umierasz, jak banalnie by to nie zabrzmiało. Trwa to zazwyczaj całe życie, albo przynajmniej okres wspólnego współżycia, czyli prawie cały okres twojej egzystencji. Najpierw umiera serce, potem głowa wraz z nadzieją na zmianę, na końcu wreszcie dusza, pozostaje tylko ciało...
Boje się, że moja śmierć jest bardzo blisko
Ill Clinton – Gun Powder Cologne (2026)
17 godzin temu
