Siedzieli na trawie na rozłożystym terenie Cytadeli, niedaleko starego amfiteatru, który rozbrzmiewał głosem historii. Dla niej było to miejsce szczególne, bo to właśnie tam poznała Felixa - chłopaka o tysiącu przeróżnych uśmiechów, ciągle radujących się oczach i głosie, który zadecydował o tym, że się w nim zakochała. Kilka lat później w tym samym miejscu spędzała z nim ostatnie chwile wspólnego życia.
Piotr nie znał jej tajemnic. Nie mógł odmówić sobie jednak próby zaskoczenia dziewczyny romantycznymi detalami pierwszej randki. Kiedy odebrał ją z pracy, poprosił by zawiązała chustą oczy, a w zasadzie sam to zrobił. Chodziło o bliskość - o jej zapach, spojrzenie na zmysłową, długą szyję i szepnięcie do ucha zwykłego banału: chcę by to był wyjątkowy wieczór.
***
Niebo lśniło blaskiem przeszłości. Klara uwielbiała patrzeć w gwiazdy - snuła wówczas setki marzeń. Wiedziała, że to mało prawdopodobne, by one kiedykolwiek się
ziściły, jednak człowiek, który przestaje marzyć, traci duszę, a na to nie mogła sobie pozwolić. To co było w niej, stanowiło jej historię - było wszystkim o czym mogła pomyśleć i wszystkim, czym ona sama była. Jej największy skarb.
Położyła się na śpiworze przygotowanym wcześniej przez Piotra. Zajął miejsce tuż przy niej. Chwycił za jej delikatną dłoń i środkowym palcem zaczął liczyć gwiazdy po kolei je wskazując, po czym rzekł:
- To wyliczanka. Niby głupota z przedszkola, ale posłuchaj - gdy policzysz wybrane gwiazdy do siedmiu, mówisz: "Ten kto mnie kocha, ten kto o mnie myśli, niechaj mi się dzisiaj przyśni". Czasem to się sprawdza.
Uśmiechnęła się.
- I kto się zjawia w twoich snach po takiej wyliczance? - zapytała obracając się na brzuchu tak, że jej głowa znalazła się teraz bezpośrednio nad jego dużymi zielonymi oczyma.
Zagryzł wargę. Pragnął jej bliskości i wiedział, że prędzej, czy później ich usta się spotkają. Ale nie teraz, jeszcze nie. To miało być coś wyjątkowego - jak trywialnie by to nie zabrzmiało. Coś, co nie stanowiłoby tylko wspomnienia szalonej nocy podczas porannego wymykania się z nieswojego mieszkania z kubkiem kiepskiej kawy w ręku. On wiedział, że Klara nie pojawiła się w jego życiu na chwilę.
Ill Clinton – Gun Powder Cologne (2026)
17 godzin temu
