Obejrzałam dziś "Alicję w Krainie Czarów", starą przepiękną diney'owską opowiastkę o obawie przed uciekającym czasem. I pomyślałam sobie, że to zadziwiające jak wytwory popkultury starsze od nas samych, a nawet od naszych rodziców nadal potrafią wywoływać tak szczere emocje i wzruszać swoją mądrością. Swoją drogą mam taką teorię odnośnie autorów bajek, którzy stworzyli i nadal tworzą wszystkie te dzieła nie po to, by opowiadać dzieciom w prostej formie o rzeczach ważnych, zapewniając im tym samym rozrywkę, lecz po to, by samemu starać się zrozumieć to, czego się obawiają, przed czym uciekają lub do czego chcieliby wrócic. Dorośli nie chcą być przecież dorosłymi, każdy boi się upływu czasu, zaś kolorowe, zabawne, a tym samym nierealne postaci choć przez chwilę pozwalają nam poczuć ulgę w świecie ciągłego strachu.
Wracajac do "Alicji..." - naprawdę trudno jest mi wyobrazić sobie zrozumienie tej historii ze strony dziecka. Dużo tu filozofii, dużo przećpanych motywów z negatywnym wydźwiękiem, a jednak oszalałam przez prawdę tu zawartą.... uwierzycie? Miło jest znajdywać dziś prawdę, nawet taką, po której nie czujemy się wcale lepiej...
Ill Clinton – Gun Powder Cologne (2026)
1 dzień temu

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz