Rozproszenie, do którego to stanu doprowadziło ją pojawienie się pana uroczego, opanowała dopiero po kwadransie. Całe szczęście, że sekwencje próbne tylko chwilami bazowały na smyczkach. W końcu jednak, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, jej świadomość została wyłączona. Czas się zatrzymał, a rzeczywistość wokół przestała istnieć. Była tylko muzyka.
****
W przerwie wyszła na papierosa przed gmach teatru. Nowym członkiem orkiestry zajęły się już dwie przedstawicielki płci pięknej, jeśli można by było je tak nazwać - Dorota, piekielnie zgrabna i zawsze przesadnie wymalowana wiolonczelistka z nieco wykrzywionymi zębami oraz Jola - rycząca czterdziestka o małych orzechowych oczach i włosach w tym samym kolorze, które zawsze splecione były w gruby, długi warkocz. Ciekawe, która pierwsza przynajmniej spróbuje zaciągnąć go do łóżka - pomyślała z uśmiechem Klara. Raczej u żadnej to wyobrażenie się nie spełni, chociaż... kto wie? - konstruowała w głowie hipotetyczne przypadki nie ukrywając, że ma z tego niemały ubaw.
Tym razem usiadła na samym dole schodów. Wyciągnęła telefon. Przerwa trwała 15 minut, w związku z czym miała wystarczająco dużo czasu, by sprawdzić część płyty nowego Miuosha. Zamknęła oczy wydmuchując papierosowy dym. Dźwiękowa rzeczywistość pochłaniała ją z każdą sekundą. Coraz bardziej i bardziej... Do chwili, gdy znów poczuła ogarniające ją rozkojarzenie. Zapach proszku do prania, albo płynu do płukania tkanin, w każdym razie charakterystyczny zapach pewnej świeżości - oto jego przyczyna. Usiadł obok niej, jakby znali się już od dawna. Wyciągnął jedną ze słuchawek z jej ucha i zaczął nasłuchiwać. Otworzyła oczy. Nie spojrzał na nią, choć na jego twarzy widać było jakiś zawadiacki uśmiech.
****
W przerwie wyszła na papierosa przed gmach teatru. Nowym członkiem orkiestry zajęły się już dwie przedstawicielki płci pięknej, jeśli można by było je tak nazwać - Dorota, piekielnie zgrabna i zawsze przesadnie wymalowana wiolonczelistka z nieco wykrzywionymi zębami oraz Jola - rycząca czterdziestka o małych orzechowych oczach i włosach w tym samym kolorze, które zawsze splecione były w gruby, długi warkocz. Ciekawe, która pierwsza przynajmniej spróbuje zaciągnąć go do łóżka - pomyślała z uśmiechem Klara. Raczej u żadnej to wyobrażenie się nie spełni, chociaż... kto wie? - konstruowała w głowie hipotetyczne przypadki nie ukrywając, że ma z tego niemały ubaw.
Tym razem usiadła na samym dole schodów. Wyciągnęła telefon. Przerwa trwała 15 minut, w związku z czym miała wystarczająco dużo czasu, by sprawdzić część płyty nowego Miuosha. Zamknęła oczy wydmuchując papierosowy dym. Dźwiękowa rzeczywistość pochłaniała ją z każdą sekundą. Coraz bardziej i bardziej... Do chwili, gdy znów poczuła ogarniające ją rozkojarzenie. Zapach proszku do prania, albo płynu do płukania tkanin, w każdym razie charakterystyczny zapach pewnej świeżości - oto jego przyczyna. Usiadł obok niej, jakby znali się już od dawna. Wyciągnął jedną ze słuchawek z jej ucha i zaczął nasłuchiwać. Otworzyła oczy. Nie spojrzał na nią, choć na jego twarzy widać było jakiś zawadiacki uśmiech.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz