Często ostatnio myślę o tym, co łączy ludzi ze sobą. I bynajmniej nie chodzi mi tutaj tylko o związki damsko - męskie, ale ogólne korelacje. Jaka jest bowiem szansa na to, że ktoś może cię zrozumieć. Ktoś może pomóc. Powiedzieć coś miłego. Coraz mniej w ludziach grzeczności i szacunku do drugiego człowieka, a przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie. Każdy stoi przy swoim. I dba o swoje. A drugi człowiek jest jak gwiazda w zupełnie innym układzie planetarnym.
Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że nie mam przyjaciół, rzecz jasna oprócz Szu, który jest dla mnie kilkoma postaciami związkowymi w jednym. Dużo w tym mojej winy, to zrozumiałe. Gdy ktoś zawiedzie wyrzucam go z życia, albo przynajmniej diametralnie zmieniam do tej osoby swój stosunek. Nie umiem nie pamiętać. Paradoksalnie - bardzo brakuje mi ludzi, którzy byli kiedyś. Tęsknię za tym zaangażowaniem i rozmową o niczym. Za przeświadczeniem, że jest ktoś, kto chce z tobą być, nawet jeśli bycie ma polegać na milczeniu.
Zasadnicze pytanie brzmi jednak - czy kiedykolwiek będę umiała jeszcze być z kimś w takim związku, jakim jest przyjaźń albo przynajmniej bardzo dobre koleżeństwo? Potraficie mi na nie odpowiedzieć?
Ill Clinton – Gun Powder Cologne (2026)
1 dzień temu

nie potrafie na twoje pytanie odpowiedziec...az sie zdziwilam bo czuje dokladnie to samo :(
OdpowiedzUsuńi jeszcze gorzej bo widze mojego od tygodni tylko na weekend...ale mysle ze ta sytuacja doda nam sily...