Jeśli macie pod ręką jakiś album Billie Holiday włączcie go teraz do dobrego sprzętu grającego (bo tylko na takim można odtwarzać rzeczy wyjątkowe). Zamknijcie oczy jeszcze zanim usłyszycie pierwszy dźwięk. Zgrzeszcie prawdziwym oddechem. Zapewne po chwili się uśmiechniecie, pomyślicie o spokoju. Wyobraźcie sobie wtedy zadymiony klub w Nowym Orleanie lat dwudziestych, przepełniony spracowanymi Afro – Amerykanami, szczerze miłującymi energię błękitnych nut. Poczujcie tą specyficzną mieszaninę zapachów, łączących w swym szaleństwie aromat tanich papierosów, dobrej wódki i perfum kobiet, których dziś się już nie spotyka.
Pozwólcie muzyce na pocałunek. Choć ten jeden, jedyny raz naprawdę bądźcie z nią sam na sam. Jakby była to jedyna rzecz, która nigdy nie straci swojego znaczenia. To największa próżność, jaką człowiek mógł stworzyć. Nie pieniądze i wszystko, co można za nie kupić. Nie seks, od którego uzależnienie trwa mniej niż jedną noc. Ale muzyka. Połączenie dźwięków ze słowami. Emocje. Bo tylko to, co jest naprawdę twoje i naprawdę wolne sprawia, że możesz patrzeć z góry na cały świat w pewnych kategoriach tego życia.
Dźwięk jest jak uśmiech. Pojawia się nagle, nie wiadomo skąd. Po prostu jest i sprawia nie małą przyjemność. Kiedy dopiero co poznajesz ten świat myślisz, że spotkania z muzyką, to zwyczajnie miła przygoda. Ale potem z niektórymi dźwiękami się zaprzyjaźniasz. Lubisz z nimi rozmawiać. I wracać do nich. Lubisz, kiedy są obok - gdy się budzisz, zasypiasz, kiedy płaczesz lub chcesz zatrzymać chwilę. Aż któregoś dnia zdajesz sobie sprawę, że to jedna z najcenniejszych i najważniejszych rzeczy, które tworzą twoją historię. Wtedy wiesz już, że to miłość.
Czasem zdarza ci się nienawidzić dźwięk, bo zmienia się za szybko, zbyt mocno i z pewnością nie na lepsze. Wybiera złą drogę. Tęsknisz wówczas niewyobrażalnie. Ale szepczesz nutom: Poczekam... wiem, że każdy czasem zbacza. Więc czekasz. Aż w końcu przychodzi taki moment - taka rozmowa z muzyką, kiedy chcesz się z nią całować nieustannie... Jesteś tylko ty i ona...
Potem pojawiają się i ludzie, którzy czują podobnie. Co prawda nie ma ich wielu, ale nie o ilość lecz zrozumienie tu chodzi. Umiesz się z nimi śmiać, to bardzo ważne.
Zresztą... trafienie na te odpowiednie osoby niekiedy zajmuje naprawdę dużo czasu. Nic na to nie poradzisz, tak po prostu jest. Kiedy jednak obok ciebie pojawi się choć jedna osoba, z którą rozmowa o czymkolwiek stanie się tak pociągająca, że będziesz chciał to robić ciągle. I co ważniejsze, będzie to ktoś, kto dobrze zna twoje ukochane dźwięki, nawet jeśli tymi dźwiękami jest melodia ciszy - będziesz wiedział, że znalazłeś w niej część siebie... I, że nie tylko to jaki jesteś, lecz również to, co robisz - rozumie ktoś jeszcze - ktoś, kto podaje ci rękę, chce wymieniać z tobą litery. Potrafi powiedzieć ci prawdę i zawsze krzyknie: nie poddawaj się. Ktoś, kto nie jest tylko jedną osobą... jest ich wiele, choć nie chcesz w to wierzyć.
Nowa płyta Ostrego zupełnie nie powaliła mnie na kolana. Wiedziałam o tym jeszcze zanim wrzuciłam ją do winampa. A szkoda, bo chyba cała Polska czekała na tą produkcję. Brakuje tu oddechu. Hip hop Adama dusi się w formie - zarówno lirycznej, jak i brzmieniowej. Zwyczajnie nie chce mi sie tego słuchać...
Z beczki pt.Zapomniane, czyli fragment książki, której zapewne nigdy nie skończę...
Gdyby świat nie powstał. I jeśli pojęcie historii, czy pamięci by nie istniało. Gdyby nie spotkanie moich rodziców. I ich niemożność życia w czymś realnie normalnym, jak dom. Gdyby nie przypadek. I gdyby nie ja. Gdyby nie ten ogromny smutek i paskudna melancholia wypełniająca moją psychikę. Gdyby nie Felix, w którym zobaczyłam siebie. Gdyby nie to, że odszedł. Gdyby nie złość. I znów smutek. Gdyby nie teatr mojej wyobraźni. Gdyby nie ty, czytający w tej chwili, jeśli rozumiesz...
Ill Clinton – Gun Powder Cologne (2026)
1 dzień temu

Piękny post!!!!
OdpowiedzUsuńNie tak całkiem dawno czytałam biografię Billie i z ręką na sercu przyznam, że odcięłam się przy niej totalnie od rzeczywistości widząc tylko i wyłącznie oczyma własnej wyobraźni kolejne fragmenty jej życia...niesamowite uczucie.
Pozdrawiam!