
Miazga. Inaczej tego nazwać nie można. Pół roku temu dostałam zlinkowaną płytę "A Strange Arrangement" , do której początkowo podchodziłam bardzo sceptycznie. Z każdym dniem jednak coraz bardziej się do niej przekonywałam, jak również do jej autora. Przełom nastąpił wczoraj, gdy moje piwne oczy wykręciły się w drugą stronę po obejrzeniu jednego z klipów i opowieści pana Mayera o jego ulubionym krążku. Slam Village. To mówi samo za siebie. Zresztą... posłuchajcie sami. Soul pierwszej klasy. Hip hopu co prawda tu nie znajdziecie, ale nuty, w których się zakochacie - owszem...
Sam artysta jest bardzo ciekawą postacią z niewątpliwym pomysłem na siebie. Producent, aranżer, a przez przypadek i wokalista. Sposób w jaki mówi o płytach powala na kolana. Jak i jego pozytywne fluidy. No zwyczajnie nie da się go nie lubić. Geniusz, kurwa, geniusz!!!

Mayer Hawthorne "A Strange Arrangement"

soul klasyczny, brzmi jak The Temptations;]tas
OdpowiedzUsuń