Do tej pory podchodziła do mężczyzn z dużą dozą obojętności. Nie chciała komplikować sobie życia. Sądziła, że nie warto. Nie wierzyła w miłość. Była dla niej tylko pojęciem, przebrzmiałą wartością, którą nie zamierzała zawracać sobie głowy. Kochała rzeczy bezosobowe. To musiało wystarczyć. Tak postrzegała świat.
On był niebezpieczny. Mógł wszystko zmienić, gdyby tylko mu na to pozwoliła. Niektóre rzeczy dzieją się jednak bez względu na czyjąkolwiek wolę. Bała się, że przestanie kontrolować swoje życie, że ono zacznie po prostu płynąć. Kłóciło się to z artyzmem przepełniającym jej osobę, ale to właśnie paradoks ją tworzył.
Usiadła przy barze i zamówiła cosmopolitan. Nigdy wcześniej go nie piła. Nazwa wydała jej się intrygująca. Czasem chciała być dziewczyną cosmo, wyzwoloną singielką korzystającą z życia bez umiaru. Mogłabym spróbować - pomyślała chwytając niski szeroki kieliszek z kolorowym płynem.
Barman uśmiechnął się do niej ukradkiem. Znała ten schemat. Zaraz podejdzie i zapyta, czy na kogoś czeka. Jeśli odpowiedziałaby: nie, zapytałby o jej imię, a potem pełen udawanej szarmancji rzuciłby coś w stylu: co taka ładna dziewczyna robi sama w piątkowy wieczór. Wyglądał na miłego. Miał pociągający uśmiech i wesołe oczy. Pomyślała, że nie zasłużył na jej grubiaństwo.
- Spóźniłem się? - usłyszała zza pleców znajomy głos
Spojrzała przez ramię.
- Nie zdążyłam się jeszcze upić - odparła z uśmiechem, który automatycznie odwzajemnił
- Cześć Piorek - rzucił barman
On był niebezpieczny. Mógł wszystko zmienić, gdyby tylko mu na to pozwoliła. Niektóre rzeczy dzieją się jednak bez względu na czyjąkolwiek wolę. Bała się, że przestanie kontrolować swoje życie, że ono zacznie po prostu płynąć. Kłóciło się to z artyzmem przepełniającym jej osobę, ale to właśnie paradoks ją tworzył.
Usiadła przy barze i zamówiła cosmopolitan. Nigdy wcześniej go nie piła. Nazwa wydała jej się intrygująca. Czasem chciała być dziewczyną cosmo, wyzwoloną singielką korzystającą z życia bez umiaru. Mogłabym spróbować - pomyślała chwytając niski szeroki kieliszek z kolorowym płynem.
Barman uśmiechnął się do niej ukradkiem. Znała ten schemat. Zaraz podejdzie i zapyta, czy na kogoś czeka. Jeśli odpowiedziałaby: nie, zapytałby o jej imię, a potem pełen udawanej szarmancji rzuciłby coś w stylu: co taka ładna dziewczyna robi sama w piątkowy wieczór. Wyglądał na miłego. Miał pociągający uśmiech i wesołe oczy. Pomyślała, że nie zasłużył na jej grubiaństwo.
- Spóźniłem się? - usłyszała zza pleców znajomy głos
Spojrzała przez ramię.
- Nie zdążyłam się jeszcze upić - odparła z uśmiechem, który automatycznie odwzajemnił
- Cześć Piorek - rzucił barman

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz