Kiedy byłam małą dziewczynką myślałam, że dorosłość będzie spełnieniem marzeń. Pisanie książek, podróżowanie, sława, pieniądze - wszystko to było równie oczywiste, jak uśmiech niewinnego dziecka. Dziś jestem dorosła, a żadne z dziecięcych marzeń nie znalazło swojego potwierdzenia w realnym świecie. Być może to kwestia siły, wiary, albo szczęścia, sama nie wiem... Być może za mało chcę i pragnę, by to wszystko mogło się spełnić. Ale będę próbować, nie przestanę...
Moją głowę znów wypełnia złość wobec tego, jak wyglądam. I znów tak cholernie mi z tym źle. I przykro. I wstyd, cholernie mi wstyd, tym bardziej przed Bartkiem, bo wiem, że mnie kocha...
Muszę znaleźć w sobie dużo siły, by w końcu zacząć z tym walczyć, tylko skąd ją wziąć? Nie zdajecie sobie sprawy jakie to dla mnie trudne...
Napisałam dziś coś dobrego. I sprawiło mi to dużo radości. To będzie chyba trochę historia o mnie, ale tylko trochę, by pogodzić się z pewnymi rzeczami funkcjonującymi w moim życiu. Pisanie to całkiem dobry sposób :) Nie wolno mi tylko o tym zapominać!
Zasypiałam wczoraj ze słuchawkami w uszach, a że dawno już tego nie robiłam, było to fantastyczne doświadczenie. Kolejne, albo raczej powtórne. Czasem, nie wiem dlaczego, zapominam o tym, co sprawia mi prawdziwą, nie - materialną przyjemność, taką intelektualną, emocjonalną przyjemność. Nie wolno o tym zapominać... w gruncie rzeczy tylko miłość ma większą moc wpływania na ludzkie samopoczucie...
Tak, więc uśmiech :)
Ill Clinton – Gun Powder Cologne (2026)
17 godzin temu
