środa, 21 września 2011

...

Bardzo łatwo stracić zaufanie, a jeszcze łatwiej zranić przez niedotrzymanie słowa kogoś, kogo nie traktuje się, jak obcej osoby. Najtrudniejsza jest jednak próba odbudowy wcześniejszych relacji, jeśli w ogóle coś takiego może być możliwe.
Czasem zachowuje się jak dzieciak, który jest na tyle naiwny, by zwierzyć się komuś, komu nigdy nie ufał. Beznadziejna... A cała sytuacja boli tym bardziej, że nie chciało się nikogo skrzywdzić - wręcz przeciwnie - w głowie tliła się jakaś myśl dobrego uczynku. I to była głupota - kolejna i chyba niewybaczalna. Cząstka serca napękła, a wstyd i przykrość zatykają gardło. Nie wiem, czy można coś takiego naprawić. Sama nie umiem przecież wybaczać, choć chciałabym, żeby ktoś odezwał się z uśmiechem do mnie. To hipokryzja, wiem... Pozostaje tylko niepewność. I smutek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz