Zacznijmy od Klary...Kilka urywków
Nie była szczęśliwym człowiekiem. Wiedziała, że stworzono ją do rzeczy wielkich, a mimo to starała się tą świadomość sukcesywnie wypierać, gdy tylko znalazła ona jakiś otwarty kanał, by znów przedostać się do maleńkiej cząstki głowy Klary zwanej próżną pewnością siebie. Uważała, że jest nikim. Często zresztą tak o sobie mówiła, a na dodatek wymyślała mnóstwo bezsensownych argumentów, którymi starała się potwierdzić tą tezę.Żyła z dnia na dzień. Bez planów, bez kolorów, bez pojęcia o tym, że budząc się każdego dnia, tak naprawdę umierała. Jej dusza nie tworzyła, nie miała już do tego siły, a może nigdy jej nie miała? Człowiek zapominający o swoim rozwoju umiera szybciej, niż pozostali.
(...)
Pojawił się nie wiadomo skąd. Pewnego dnia zwyczajnie otworzył drzwi antykwariatu. Klara siedziała na kręconych schodach prowadzących na piętro. Zaczął przeglądać książki o Poznaniu. Kartkował stare, pożółkłe strony jednocześnie wciąż zerkając na Klarę. Znał ją bardzo dobrze, a przynajmniej tak mu się wydawało. Mijał ją każdego dnia w drodze do pracy - mieszkała tuż na przeciwko parkingu, na którym zostawiał swoje auto. Fascynowała go i to nie tylko dlatego, że była tak piękna, iż mógłby patrzeć na nią całymi dniami. Pociągał go jej smutek i swojego rodzaju artyzm, którym pachniała każda część jej ciała.
(...)
Obudziła się przy nim i chyba po raz pierwszy w życiu uśmiechnęła się po otwarciu oczu rano. Nie znała miłości i nie sądziła, że to o nią chodzi. Czuła się komuś potrzebna i to uczucie zastępowało wszelkie skarby świata. Zapytał, czy zrobić jej kawę, a potem pocałował w czoło i ścisnął jej dłoń. Chwilę później niewiele mówiąc patrzyli sobie w oczy i uśmiechali się. Tak, po prostu... Zaproponował, że pójdzie po bułki i zrobi jajecznicę. Znów się uśmiechnęła i pomyślała wtedy, że to szczegół, ale przecież w życiu chodzi o szczegóły, bo co innego będzie się wspominać na starość? Wiele lat później potrafiła przypomnieć sobie smak tamtej jajecznicy. Nigdy nie jadła nic lepszego, chociaż jego już nie było...
Klara powoli się rozwija. Może coś z tego wszystkiego wyjdzie, zobaczymy... Dziś wiele rzeczy we mnie pękło i zastanawiam się, co zrobić, by wróciła do mnie jakaś energia i fascynacja zwykłym dniem. W pracy jest bardzo trudno, dlatego Klara to tak ważna szansa... Mam taki plan, żeby stworzyć listę miejsc i rzeczy najbardziej ulubionych w moim życiu. Chcę się częściej uśmiechać. Myślę nad tym, gdzie mogłabym pić ulubioną kawę i pisać, albo czytać... albo, gdzie mogłabym jeść śniadanie. Głupota taka, ale świat opiera się również na głupotach. Od dziś piszę codziennie, uspokaja mnie to, a więc wręcz muszę!
Ill Clinton – Gun Powder Cologne (2026)
1 dzień temu

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz